Dzieje się!

WOLNOŚCI TRZEBA SIĘ NAUCZYĆ, ONA JEST CZĘSTO TRUDNIEJSZA NIŻ JEJ BRAK

Zbliżająca się 100. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę nasuwa refleksję nad kondycją polskiego społeczeństwa oraz współczesnej demokracji. Co dziś znaczy patriotyzm, czym jest wolność i jak ją rozumieć, o tym rozmawiamy z Michałem Rusinkiem, autorem książki „Jaki znak Twój”.

 Czy jest Pan patriotą?

Słowo patriotyzm to jedno z takich słów, które zostały zawłaszczone w debacie publicznej przez takich jej uczestników, z którymi ja nie chciałbym się identyfikować. Myślę, że gdybyśmy odpowiednio zdefiniowali patriotyzm – np. jako postawę obywatelską  – to ja bym się mógł uznać za patriotę. Adam Hanuszkiewicz kiedyś powiedział, że trzeba odgraniczyć patriotyzm od obywatelskości. Patriotyzm, jego zdaniem, potrzebny jest w czasie zaborów czy okupacji, kiedy trzeba walczyć, natomiast w czasie pokoju może być wręcz niebezpieczny.

[red. „Patriotyzm polski polegający na machaniu szablą przeżył się. Kiedy istnieje zagrożenie narodowości, ubieramy się w polskość jak w mundur. Dzisiaj nie trzeba skakać przez bagnety, dzisiaj skacze się na skoczni narciarskiej.]¹

Czyli jak rozumieć patriotyzm?

Poprzez obywatelskość właśnie. Obywatelskość rozumiem tu dość konkretnie, tzn. jako odpowiedzialność za miejsce, w którym się jest, za język, którym się posługujemy i dzięki któremu możemy budować pewien rodzaj wspólnoty. Myślenie w kategoriach bycia współgospodarzem, a nie tylko gościem, którego nic nie obchodzi.

Katechizm polskiego dziecka Władysława Bełzy wydał się Panu anachroniczny? Stąd pomysł na książkę?

Szczerze mówiąc wydał mi się anachroniczny już dawno temu. Kiedy byłem w szkole i gdy zyskałem świadomość rozumienia tego, co czytam. Wierszy Bełzy uczono nas na pamięć już w przedszkolu, mam nawet wrażenie, że ten katechizm wysysa się z mlekiem matki. Deklamujemy go bez zrozumienia. A to jest jednak tekst, który został napisany w bardzo konkretnym momencie historycznym i jego zrozumienie wymaga znajomości kontekstu.

Dziś mamy zupełnie inny moment historyczny i definiowanie swojej tożsamości poprzez krew, bliznę czy walkę jest anachroniczne. Poza tym, taka postawa w jakimś sensie wydaje mi się niebezpieczna. Bo na przykład jeśli wychwalamy wojnę, walkę zbrojną w czasie pokoju, to trochę tak, jakbyśmy wywoływali wilka z lasu.

Książka ma tytuł „Jaki znak Twój”?

Znak wydał mi się ważny,  bo posługujemy się znakami i one budują naszą tożsamość. W tej książce staram się przemycić taką formę patriotyzmu, którą nazwałbym patriotyzmem języka – czyli miłością, ciepłymi uczuciami na przykład względem polskich znaków diakrytycznych, czyli tych wszystkich ogonków i kreseczek.

Język budowania tożsamość Polaka? A co to znaczy być Polakiem?

Pisząc te wierszyki uświadomiłem sobie, że są słowa zawłaszczone w naszym języku i do nich należy m.in. słowo Polska i Polak. Anglicy mają też ten sam problem, do określenia swojego kraju używają peryfrazy „this country”. W pewnym momencie, w jednej z pierwszych wersji książki, zanim wysłałem ją do wydawcy, zmieniłem słowo „Polska” na „ten kraj”. Jednak wycofałem się z tego. Bo pomyślałem, że ja tego słowa nie oddam.

Bycie Polakiem to również bycie Europejczykiem?

Oczywiście, że tak. To co staram się tu przemycić i mam nadzieję, że jest to czytelne, to że bycie Europejczykiem to pewien rodzaj otwartości. Brak strachu przed światem, brak kompleksów. Nic z tych rzeczy. W tym wierszu  jest również ukryta  kwestia uchodźców, ich akceptacji, tolerancji. Muszę przyznać, że to jest coś co mnie najbardziej boli w tej naszej rzeczywistości. Historia  pokazuje, że Polacy kiedyś byli w potrzebie, emigrowali, uciekali, byli prześladowani, mimo to ofiarowywano im pomoc. A teraz gdy inni są w podobnej potrzebie, to my odwracamy głowę udając, że nie widzimy problemu. Nastroje ksenofobiczne, które pojawiły się w ostatnich czasach, wydają się być bardzo niebezpieczne. Jest w tym jakiś regres, jakiś kompleks, coś co mnie bardzo martwi. Przypomina mi się książka, którą ilustrowała moja siostra, autorstwa Jarosława Mikołajewskiego „Wędrówka Nabu”. Historia dziewczynki, która jest uchodźczynią i trafia na plażę zachodniego świata. Tam ludzie mają zdecydować o jej dalszych losach. Wokół tej książki organizowane są warsztaty w ramach których uczy się dzieci tolerancji, akceptacji i otwartości. Proszę sobie wyobrazić, że ok. 50 % pytanych dzieci odesłałoby ją do domu. Dlatego właśnie książki dla dzieci, które uczą otwartości, są takie ważne.

W Pana kraju nie ma granic?

Nie ma granic w takim sensie, w jakim nie ma ich w Unii Europejskiej. Powstała ona, żeby nie było wojen, konfliktów, aby żyło nam się wspólnie lepiej i wygodniej. Kraje różnią się między sobą kulturą i to się nie zmieni – Unia nie zagraża kulturom narodowym, za to daje łatwy dostęp do tej kulturowej różnorodności.

Polak to również obywatel świata?

Tak, ale znający swoją kulturę, czyli to, co stanowi o jego tożsamości.

A Polska żyje w każdym z nas gdziekolwiek byśmy mieszkali?

Gdy pisałem odpowiedzi na pytania Bełzy, bo tak wymyślona jest ta książka, to pomyślałem sobie, że same te pytania sugerują, iż Polakiem można być tylko w Polsce. Pomyślałem wtedy o tych wszystkich Polakach, którzy są poza ojczyzną. Oni przecież nie przestali być Polakami, mają bardzo często podwójne obywatelstwo, mówią po polsku, ich dzieci są dwujęzyczne, często uczą się historii Polski. W tej chwili zmienia dla nas znaczenie, a może nawet zanika, słowo „emigracja”. Teraz jest po prostu „migracja” i żyje się tam, gdzie może być lepiej czy ciekawiej, niekoniecznie w granicach naszego kraju. A polskość każdy nosi w sobie.

A co z naszą historią, która buduje tożsamość  narodu?

Jesteśmy przyzwyczajeni, bo tak nas uczono, że historia składa się wyłącznie z czynów zbrojnych, z poświecenia dla ojczyzny. Natomiast historia składa się również – a nawet przede wszystkim – z różnych aktów codziennych, które pozwalają nam przetrwać. Historia to tak naprawdę ciąg dni, w których nic dramatycznego czy tragicznego się nie dzieje. I o tym zapominamy. Dlatego rozgraniczam historię pisana przez wielkie „H”, natomiast równie ważna jest tzw. historia rodzinna, przez małe „h”. Zależało mi bardzo, aby wybrzmiało, że historia jest również zapisem takich chwil, w których zachowaliśmy się tak jak nie powinniśmy byli się zachować. Popełniliśmy błąd lub kogoś skrzywdziliśmy. Jeżeli będziemy to wymazywać z kart historii, czy pamięci, to będziemy wciąż powtarzać te same błędy. Jeśli będziemy o nich pamiętać, to jest szansa, że nie powtórzymy ich w przyszłości.

A gdzie jest miejsce na wiarę i jak ją rozumieć dzisiaj?

Myślę, że w obecnym czasie brakuje nam wiary w rozum. I w siebie. Mój wierszyk o wierze to wierszyk o tolerancji, o tym, że można wierzyć, ale i o tym, że można nie wierzyć. W Polsce wierzący oznacza kogoś religijnego, ale i takiego kto nie ma wątpliwości. A ja bym chciał, żeby można było mieć też wątpliwości, żeby wątpienie było również jakimś aktem wiary.

 Pojęcie wolności często pojawia się w debacie publicznej, czym jest ona dla Pana?

Wolność to jedna z najważniejszych dla mnie wartości, bez której nie ma demokracji. Oczywiście rozumiana rozsądnie: moja wolność nie może ograniczać wolności innych, nie może być przyzwoleniem na wykluczanie innych. Ale wolności trzeba się także nauczyć, bo ona jest często trudniejsza niż jej brak. Wymaga trudu refleksji, analizy, wyciągania wniosków, podejmowanie decyzji i ponoszenia za nie odpowiedzialności. Bo wolność to także odpowiedzialność.

Jesteśmy winni coś Polsce?

Niedawno na spotkaniu autorskim zapytałem dzieci, kim jest patriota. Odpowiedziały, że to ktoś, kto umiera za swój kraj. Spytałem więc, chcą być patriotami. Odpowiedziały, bardzo logicznie, że nie. W moim wierszyku o powinnościach pokazuję, jak można być patriotą w czasie pokoju. No i jeśli jest się dzieckiem. Jak za sprawą małych aktów obywatelskich można wpłynąć na swój kraj. Ostatnio byłem na Kubie, która wciąż jest krajem komunistycznym i wróciły do mnie wspomnienia z czasów dzieciństwa w PRL. Przede wszystkim rzucił mi się w oczy brak szacunku dla tego, co wspólne. Rozumienie władzy jako pewnej samorządności, to jedna z największych zdobyczy demokracji. Odpowiedzialność za to co wspólne i myślenie w kategoriach wspólnoty obywatelskiej, wydaje mi się szalenie ważne i warte przypomnienia.

Tę książkę będą czytać rodzice dzieciom. Będzie to okazja aby odpowiedzieć sobie na te pytania po raz kolejny?

Mam nadzieję, że tak będzie. Ja bardzo lubię takie książki dla dzieci, które  mają też pewne elementy skierowane do dorosłych. Lubię książki, które nie są przedmiotem konsumpcji, w takim znaczeniu, że gdy mam pewien problem, sięgam po książkę i po problemie. Tak jak lekarstwo. Nie, książki nie powinny być jak lekarstwo, a raczej powinny wzbudzać w nas pytania, prowokować do rozmowy, do pytań.  Chcę by książka wywoływała dyskusję, czy to w rodzinie, czy w szkole. Moją ambicją nie jest wyparcie wierszy Bełzy, aby zająć jego miejsce. Chciałbym natomiast, aby moja książka była propozycją czegoś innego. Innego mówienia o patriotyzmie, myślenia o tożsamości, odpowiedzialności, także innego języka. Nauczyciele, pedagodzy czy rodzice sami dokonają wyboru, co będzie lepsze dla dzieci. Może ta książka w ogóle zadziała tak, że pozwoli na nowo zrozumieć Bełzę, odświeży jego katechizm. Pokaże, że  niektóre sprawy powinniśmy rozumieć bardziej metaforycznie niż dosłownie. To też nie byłoby złe.

 

¹Wypowiedź z rozmowy Romana Pawłowskiego “Teatr jest nudny beze mnie”, “Duży Format” nr 17/2002

 

WiedzaKsięgarza
Zbliżająca się 100. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę nasuwa refleksję nad kondycją polskiego społeczeństwa oraz współczesnej demokracji. Co dziś znaczy patriotyzm, czym jest wolność i jak ją rozumieć, o ...